Recenzja filmu: Wielki Gatsby (The Great Gatsby)
melodramat
Reżyseria: Baz Luhrmann
Scenariusz: Baz Luhrmann, Craig Pearce
Premiera: 01.05.2013 (świat), 17.05.2013 (Polska)
Produkcja: Australia, USA
„Wielki Gatsby” to klasyk wśród amerykańskich powieści XX wieku. Jeśli jednak obejrzeć tylko jego adaptację w reżyserii Baza Luhrmanna i na jego podstawie wysnuwać wnioski na temat fenomenu Francisa Scotta Fitzgeralda, można by zadać pytanie, czym tak naprawdę jest arcydzieło?
Fitzgerald bez wątpienia tworzy kanon sztuki literackiej. Pomijając fakt, czy komuś przypada do gustu czy nie, czymś musiał sobie na to zasłużyć. Nie każdy artysta tworzy przecież historię literatury. Napisał powieść wyjątkową, subtelną, z poczuciem humoru, przepełnioną detalami i niuansami, które nadają charakter, bądź co bądź, niezbyt skomplikowanej historii. Niespełniona miłość, obsesja i tragiczny finał. Ot historia! Prosta, bo stanowiąca zaledwie tło do głębszego zarysowania postaci, ich skomplikowania psychologicznego i wielowymiarowości. Choć wydaje się, że aktorzy, szczególnie Leonardo DiCaprio, pojęli zamysł pisarza i starali się wydobyć to co najważniejsze, to już sam reżyser, choć wiernie oddał fabułę powieści, skupił się nie na tym, co stanowi jej clou. Źle rozłożył akcenty, przez co obraz z zewnątrz naprawdę efektowny w środku okazuje się jedynie wydmuszką.
Jeśli chodzi o aspekt wizualny, film powtórzył sukces „Moulin Rouge!” z 2001 roku. Jako widowisko został zrealizowany na najwyższym poziomie. Forma zdecydowanie przeważa nad treścią. Przepych zapiera oddech, kostiumy odbierają mowę, scenografia urzeka. I choć stylistycznie Luhrmann odchodzi raczej od lat 20. XX wieku, zastępując elegancję blichtrem, muzykę jazzową współczesnymi przebojami w wykonaniu Jaya-Z, Beyonce czy Lany Del Rey, a wytworne, błyszczące miasto rozkrzyczanymi ulicami – to jest to zabieg do zaakceptowania. Luhrmann słynie z tego, że swoim dziełom stwarza nową, uwspółcześnioną rzeczywistość.
Ale mimo tego, że film kupuje wiza pięknymi, bajecznymi obrazkami, nie mogę zaliczyć go do udanych produkcji. Choć na ekranie ciągle rozbłyskają fajerwerki, brak iskry, która pozwalałaby odkryć prawdziwą magię Gatsby’ego. Kiedy pierwsze wrażenia mijają, oczy przyzwyczajają się do bombardującej je feerii barw, widz nie odnajduje już nic więcej. Film dłuży się, dialogi nie przekonują. By uniknąć rozczarowania, lepiej więc pozostać przy książce, bo w filmie, wbrew tytułowi, Gatsby’emu brakuje wielkości.
Obejrzyj zwiastun filmu „Wielki Gatsby”.
loading...
Dyskusje
śmieszny : Millerowie – recenzja filmu
Fajny film, polecam!Alicja : Hostel
Co za bzdura. To nie Oli roztacza przed chłopakami wizję raju, a przypadkowo poznany w Amsterdamie alfons- naganiacz z pieprzykiem...agniesia : Ostatni pociąg do Auschwitz
Strasznie przygnębiający film.Jolka : Skóra, w której żyję – recenzja filmu
"Skóra w której żyję" to film dla miłośników twórczości Almodovara. Te filmy ogląda się nie po to, by wyławiać absurdalność...Solidbhp : Skazaniec – recenzja filmu
Bardzo dobry film. Wciaga od pierwszych minut.Artur : Rzeź – recenzja filmu
...mimo podeszłego wieku jest w formie? Po prostu - forma nie ma nic do wieku, Polański ma KLASĘ, film jest...Damian : RUIN – akcja w postapokaliptycznym świecie
Film ma już pięć lat i od tego czasu powstało wiele równie ciekawych produkcji krótkometrażowych. Razem ze znajomymi zrobiliśmy takie...Dominika : Historia amerykańskiego kina
Proponuje pracę J. Płażewskiego, Historia kina. Autor zapewne bazował na tej książce.tomasz : Biegnij Lola, biegnij – recenzja filmu
-nic dodać,nic ująć..popieram recenzje.Bardzo fajne kino i muzykę też należy uznać .pozdrawiam .KOWAL : Incredible Hulk – zwiastun filmu
Co jak co, ale HULK to klasyk, 1 czesc mega, teraz a avangersami lata to nie to samo :P chociaz...